Dzis pierwszy dzien wiosny.. tak długo oczekiwanej wiosny :D Wszyscy się cieszą, szkoda tylko ze wiosny samej w sobie jest jeszcze mało.. Jednakże wiosną tej zimy były dni naprawdę przyjemne chodziliśmy sobie na spacerki na ktorych rude biegało piłeczkowało i jeszcze raz biegało..
W niedziele 13.03 wybrałyśmy się na spacer ze znaną Wam dobrze Zołi :)

Przez bite 3 godziny siedząc w jednym miejscu piesy biegały, piłeczkowały, frisbowały, vaultowły i ogólnie łapały czilałt :D
Rude było w 7 niebie mogąc pohasać z piłeczką:

I polatać:

Zołi sztuczkowała:

I pozowała:

Rudych pozownych fotek zabraknąć nie może i to jest sprawa oczywista, a więc:


I z iście entelygentną miną

I jeszcze jedno wspólne..

Ogólnie doszłyśmy do wniosku z Patrycją, że po tej parze będą wspaniałe szczeniaki :D a więc.. planujemy miot ^^ musimy jeszcze tylko podrasować geny dodając to i owo ;)
Bilans spaceru to:
-wybiegany i zmęczony na maxa pies
-rozcięty opuszek..
-totalny czilałt
Jako że rude rozcięło opuszek i nie może już tak

Szykujemy się narazie tylko mentalnie do zawodów frisbee w Chorzowie. W porównaniu z tamtym rokiem staram się ogarnąć nasz występ fristajlowy.. a w głowie wykreowała mi się nawet jedna sekwencja którą musimy wyćwiczyć.. A 10go kwietnia mamy seminarium!:D
I ostatnie zdjęcie z przytulaśną Zołi
