Ale to nie o samej wiośnie chciałam napisać, a o tym jak jej przyjście zmieniło mojego rudego diabełka. Moje dziecko zaczyna ogarniać, całkiem na poważnie :o Odwołuje się od innych piesków, nie ciągnie już (aż tak! ); nie to jest jeszcze idealne chodzenie na smyczy ale już mnie nie boli ramię po każdym spacerze. Aport się naprawia, raz na jakiś czas pojawia się jeszcze znamienna faza pt. " łapie, uciekam a Ty mnie goń i sie na mnie wkurzaj". Jest lepiej niż było, mamy spory progres, w wielu kwestiach.
Frucznik zaskakuje mnie w raz za razem :) i jestem niesamowicie dumna i usytysfakcjonowana postępami jakie widze, jest to niesamowicie budujące :)
Dzisiaj mieliśmy nasz pierwszy większy trening frisbowy, klubowo ^^. A więc wiecej ludzi.. psów tzn suczek w szczególności, do tego jacyś obcy ludzie w okolicy. Czyli dość poważny sprawdzian. I oprócz jednego załamania z fazą nie-aportu było cudownie. Pracował, skupiał się, odwoływał.. i co najciekawsze pływał :)
Pierwszy raz widziałam jak mój toller (pies z sekcji ras dowodnych) wchodzi do wody i pływa :d a chwilę później zobaczyłam tollera nurkującego i to dośc powaznie. A mianowicie moje dziecko spadło z pomostu i zanurkował calusieńki dość głęboko do wody. Nie powiem, wystraszyłam się, zważając na jego niechęc do pływania, ale on bez paniki wypłynął na powierzchnię i przypłynął do mnie <3 a="" asne="" buje="" cego="" ciciela="" d.="" dla="" dziecko="" gdy="" i="" jak="" jego="" ki="" krok="" l="" naprz="" nbsp="" nowych="" p="" pies="" pokonuje="" pr="" robi="" rzeczy.="" siebie="" super="" w="" widok="" widz="" wietny="">Niestety nie mamy zdjęć. Za to mam pare niezbyt szałowych fotek z życia codziennego robionych komórką. Niedługo dostaniemy (mam nadzieje) zdjęcia ze spaceru z Alicją, która też zbiera się do napisania własnej notki :p
Ktoś w komentarzach ostatnio mówił że czeka na pare słów o Psikucie :)
A więc mój emeryt ma się całkiem dobrze. Powoli zaczyna być widac że to już nie 2 letnia torpeda, tylko dojrzały pan pies :] Kondycja nie pozwala na tyle szaleństw co kiedyś. Psikut ostatnio oddaje się ukochanym czynnościom jak spanie na poduszkach i mizianie za uchem. Na dworze spaceruje, sporadycznie złapie frisbee i pogoni za piłką, ale to już nie jest to samo co kiedyś. Za to cały czas biega z uśmiechem na ryjku i rozmerdanym na wszystkie strony świata ogonem :) Mój mały osobisty książe.
Pozdrawiamy!!
A we wtorek ruszamy na naszą wielką frisbową majówke!